Niedokończona kartka z chwili bieżącej







MAJAKI

Niedokończona kartka z chwili bieżącej

przez

Teodora Jesche-Chińskiego






I.

Dwór ostrobudzki przygotowywał się na przyjęcie gości niezwykłych.
Od czasu, kiedy przysiadł na kępce suchego piasku, wśród błot łęczyckich, nie oglądały jego ściany modrzewiowe ani razu śmiertelników niepospolitych. Skromny, cichy, wykołysał i pochował w przeciągu lat dwustu kilka pokoleń pracowitych ziemian, przechodzących bez rozgłosu przez życie.
Żaden z Ostrobudzkich nie sięgał po zaszczyty, nie poświęcał, czy dla ambicyi, czy dla wiedzy, spokoju wsi, zadowolony, gdy mógł przekazać synowi w całości dziedzictwo, wzięte po ojcu. Żaden z nich nie pragnął sławy, dygnitarstw, wielkich fortun i głębokiej nauki. Rodzili się, nabywali średnie wykształcenie swojego czasu, żenili się, orali, siali i wracali w porze właściwej do matki-ziemi, którą obficie potem swoim zrosili. Każdy z nich brał za żonę pannę z najbliższego sąsiedztwa, zdrowe pisklę z uczciwego gniazda, wyborny materyał na dobrą matkę i gospodynię.
Dopiero ostatniemu dziedzicowi Ostrobudek, ś. p. panu Wojciechowi, przytrafiło się, że wybór jego serca padł na pannę, która nie posiadała upodobań jego babek i prababek.
Panna Olimpia Chyrowska, córka wzbogaconego na pieniactwie ludzkiem prawnika, wniosła do dworu ostrobudzkiego inne zwyczaje i obyczaje. Wychowana w Warszawie w latach około 1870, przybyła na wieś z główką, wytapetowaną różnemi nowinkami.
Stare, dziurawe, wytarte bohomazy, rozwieszone na ścianach salki stołowej, a przedstawiające matki rodu Ostrobudzkich, dziwowały się wielce, gdy najmłodsza ich spadkobierczyni popisywała się po raz pierwszy przy kolacyi przed gośćmi mądrością, nabytą w stolicy. Słowa, jak: bezpośrednia obserwacya, eksperyment, samorodztwo, ewolucya, pochodzenie gatunków i t. p., trzepotały się nad głowami sąsiadów, niby nieznane ptactwo zamorskie. Szlachta otwierała oczy, uszy, olśniona mądrością młodej pani.
A po nad temi uczonemi terminami górował jeden zwrot, powtarzający się ciągle. „Prawa kobiety'' nie schodziły z ust pani Olimpii.
Matki rodu Ostrobudzkich, słuchając dyskursu o ''prawach kobiety,'' uśmiechały się złośliwie. Znawczynie serc męskich, wytrawne praktykantki, wiedziały z osobistego doświadczenia, że każda rozumna kobieta poprowadzi za nos najbutniejszego „pana i władcę,'' byle mu woli swojej zbyt natrętnie nie narzucała. Żadna z nich nie wiedziała nic o „Poddaństwie kobiet'' Johna Stuarta Milla, nic o ruchu emancypacyjnym białogłów, o feministkach i antyfeministkach, a mimo to rządziły w domu samowładnie, zestawiając małżonkom tylko pozory zwierzchnictwa. Miękka pieszczota, serdeczny pocałunek, pokorna niby prośba, a w razie ostatecznym łzy, kwaśny humor lub spazmy, popierały skuteczniej ich prawa, aniżeliby to zdołała sprawić najuczeńsza dysertacya.
Głównie łzy... Najtwardszy Ostrobudzki roztapiał się w nich, jak wosk: ulegał, przepraszał, uciekał w końcu w pole, jak najdalej od tych straszliwych pogromców siły męskich.
Wiedziały koszlawe bohomazy, dlaczego im się na śmiech zbierało...
Gdy bowiem minęły miesiące miodowe, które nawet goryczy smak cierpki odbierają, obrzydził sobie pan Wojciech wkrótce ciągłe utyskiwania na „gwałt,'' zadawany jakoby płci słabej przez silną, na „niewolnictwo kobiet.''
On pracował od świtu do nocy, pospołu z robotnikiem i bydlęciem. Latem, podczas żniw, było jeszcze szaro, kiedy dosiadał kasztanka, a gdy z niego schodził zmęczony, brudny, opalony, gasło już słońce za stodołami.
Zimą pilnował młocki, łaził za ludźmi, łatał budynki, jeździł do miasta za interesami, tłukł się po


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 Nastepna>>